Włochy

Co zapędziło Drohiczyńskie Warsztaty Muzyki Liturgicznej do Włoch?!

13 grudnia całkiem spora grupa warsztatowiczów – 21 osób – wsiadło do busa i ruszyło w trasę. A dokąd zapędziliśmy? Do miejsca o wiele cieplejszego niż mroźne, grudniowe Podlasie – do słonecznej włoskiej Toskanii! Na zaproszenie ks. Andrzeja Zalewskiego gościliśmy w jego toskańskiej parafii. Naszym głównym zadaniem było danie koncertu na Rassegna Polifonica di Pergine Valdarno – festiwalu chóralnym, a ponadto zajmowaliśmy się oprawą muzyczną Mszy Świętych odprawianych w trzech parafialnych kościołach oraz kaplicach.

We Włoszech znaleźliśmy się już następnego dnia – 14 grudnia. Zostaliśmy życzliwie przywitani przez miejscowych parafian, u których część z nas miała przez kolejne kilka dni mieszkać. Zmęczenie drogą jednak szybko ustąpiło radości na widok pysznej włoskiej pizzy oraz uśmiechów naszych gospodarzy. Cóż mogło lepiej wynagrodzić nam prawie dobę spędzoną w autobusie?

Kolejny dzień spędziliśmy w Rzymie. Wieczne Miasto, co prawda zwiedzane z zegarkiem w ręku, zrobiło na nas niesamowite wrażenie. Udało nam się zobaczyć wszystkie bazyliki większe, Colloseum, Plac Św. Piotra – choć to bardzo dużo jak na niespełna jeden dzień, to niedosyt pozostał. Kto choć na chwilę był w tym mieście wie, że nie sposób zobaczyć wszystkiego, choćby i będąc tam tydzień.

Następnego dnia po udziale w porannej mszy ruszyliśmy do pobliskiego Asyżu. Tak, tak, tego Asyżu! Miasteczko św. Franciszka urzekło wszystkich swoim pięknym położeniem. Kawa w tak uroczym miejscu… marzenie! Wieczorem mieliśmy okazję wziąć udział w Wieczorze Wiary organizowanym w parafii ks. Andrzeja.

Żeby poznawania Włoch nie było nam mało wybraliśmy się też do Sieny! Jednak nie mogliśmy zabawić tam zbyt długo, bo wieczorem czekał nas koncert na wspomnianym już festiwalu polifonicznym. Zaśpiewaliśmy tam utwory nie tylko po włosku czy po łacinie, ale też i po polsku! Jako że do świąt było już niedaleko, chcąc pokazać to co mamy u nas najlepszego, wykonaliśmy dwie kolędy – „Gdy Śliczna Panna” oraz „Tryumfy Króla Niebieskiego”. Jak później usłyszeliśmy od naszych gospodarzy – byli zachwyceni szczególnie „Tryumfami”. Jak widać nie trzeba rozumieć słów – radość i chwała Bożego Narodzenia jest taka sama we wszystkich językach! 

Niedziela była naszym ostatnim dniem spędzonym we Włoszech, a także tym najbardziej pracowitym. Uczestniczyliśmy w trzech Mszach Świętych w trzech głównych kościołach parafii, gdzie oczywiście byliśmy odpowiedzialni za oprawę muzyczną. Później zaproszeni byliśmy na uroczysty pożegnalny obiad z osobami, które nocowały część osób z naszej grupy. Podziękowaliśmy naszym gospodarzom za miłe przyjęcie, za okazaną wobec nas życzliwość i tak oto nadszedł ten moment, o którym nikt z nas dotychczas nawet nie myślał – musieliśmy wyjeżdżać. Pożegnaliśmy się – nie bez żalu, zarzuciliśmy plecaki na ramiona i ruszyliśmy  z powrotem do lodowatej, chuchającej mroźnym powietrzem Polski.

Dziękujemy serdecznie księdzu Andrzejowi Zalewskiemu za zaproszenie i opiekę, jego parafianom za okazane nam dobre serce, życzliwość oraz ciepło, a także Państwu Gołosiom za pomoc w organizacji wyjazdu. Nie sposób zapomnieć o naszych kierowcach – Bartku, Mariuszu i Łukaszu – Panowie, wam też należą się podziękowania!

Julia Kryńska